Management by walking

Myślę, że problemem wielu managerów jest osamotnienie w organizacji. Generalnie jest tak, że im wyżej w strukturze jesteś, tym mniej masz przyjaciół w firmie i tym mniej wiesz co w trawie piszczy. Dlatego zadaniem każdego managera jest zbudowanie sieci kontaktów – doradców, którzy będą mówić mu nie to co chce usłyszeć, ale prawdę.

Badania ciągle wykazują przewagę konformizmu nad nonkonformizmem. Przełożeni są często oderwani od rzeczywistych problemów firmy, ponieważ  pracownicy przynoszący złe wieści, tak jak posłańcy złych wiadomości w starożytnej Grecji – ponoszą tego konsekwencje. Nikt ich dzisiaj co prawda nie zabija, ale nie cieszą się względami szefa, choć powinni.

Na oficjalnych spotkaniach z pracownikami często nie ma otwartej dyskusji ani pytań, zapada mur milczenia i rodzi się atmosfera nieufności. Managerowie często nie potrafią też słuchać innego głosu prócz własnego. To zabija w pracownikach chęć odzywania się kiedy widzą, że nie zostają wysłuchani.

W wielu organizacjach pokutuje strategia chowania głowy w piasek. Nawet w firmach, w których wspierana jest komunikacja dwustronna – czyli nie tylko to co manager ma do powiedzenia pracownikom ale także to co pracownicy mają do powiedzenia managerowi –  szeregowi pracownicy niechętnie korzystają z okazji do zabrania głosu. W firmach nie ma mechanizmów wspierających szczerą komunikację.

Od kilku lat karierę w podręcznikach zarządzania robi „management by walking” czyli zarządzanie przez obchód. Znacznie łatwiej jest bowiem nawiązać kontakt z pracownikiem na jego stanowisku pracy, zapytać o to jak mu się pracuje i jakie napotyka problemy w codziennej pracy niż wtedy, gdy prosimy go „na dywanik” do swojego biura. Managerowie, którzy korzystają z tej formy zarządzania wiedzą na pewno więcej o swoim zespole niż ci, którzy czekają aż ktoś przyjdzie z oficjalną sprawą do ich biura. Dlatego zachęcam – chodź i słuchaj, zamiast gadać!

Przeczytaj podobne wpisy:

Jaka jest twoja opinia?