Niesamodzielny pracownik to problem szefa

Być może jako szef spotkałeś się z pracownikiem niesamodzielnym. Dla managera to prawdziwy problem, dla pracownika – wygodna wymówka. Nie musi dbać o jakość swojej pracy ani poprawiać jej wyników, bo ostatecznie wszystko i tak sprawdza szef. Szef dokonuje wyborów, podejmuje decyzje, rozmawia z trudnymi klientami. Kiedy zapytasz takiego pracownika dlaczego z wszystkim biega do szefa, robi wielkie oczy i pyta: „A jak zrobię coś źle?”

Jeśli powyższy obrazek jest Ci znany, zrób uczciwy rachunek sumienia czy aby nie przyczyniłeś się do takiej sytuacji.

Są szefowie, którzy lubią sami o wszystkim decydować i pozbawiają w ten sposób kompetencji swoich pracowników. Drobiazgowa kontrola wszystkiego  – micromanagement  – jest zmorą w wielu firmach. Jeśli lubisz mieć wszystko zrobione po swojemu, według jedynie słusznego wzorca, nie dziw się, że sterroryzowani pracownicy ze wszystkim czekają na Twoją akceptację.

Szefie, jeśli jeszcze nie zacząłeś bić na alarm albo nawet podoba Ci się, że jesteś taki dla pracownika niezbędny, czym prędzej przywołaj go do porządku. Idąc dalej tą drogą narażasz się na chroniczne przepracowanie a w pracowniku utrwalasz wzorzec niesamodzielnego dziecka. Tracisz swój czas wykonując obowiązki swojego podwładnego, a jak sądzę firma wynajęła Cię do realizacji innych zadań.

Gdy pracownik, który dostał do wykonania nowe zadanie oczekuje od Ciebie pomocy abyś sprawdził czy zrobił je dobrze, nie odmawiaj mu jej. Ale czy także masz ją oferować wówczas, gdy ten sam pracownik kilkanaście razy przychodzi do Ciebie „by się upewnić”, a Ty po raz kolejny odkładasz swoją pracę by pomóc mu wykonać jego? Pomóc czyli niejednokrotnie wykonać od początku, bo często tak jak w matematyce – nie wiesz czy jest dobry wynik, jeśli po drodze nie wykonasz wszystkich działań.

Jeśli więc nie chcesz skończyć jako zabiegany, wypalony pracą manager, proponuję Ci zacząć usamodzielniać pracownika. Gdy przyjdzie do Ciebie kolejny raz zapytaj, w jakim konkretnie zakresie oczekuje pomocy? Czy chce porozmawiać na temat szczególnego punktu umowy, który budzi jego wątpliwości? Zapytaj, jak sam by to zrobił? Jak postępował dotychczas w takich sytuacjach? Zapewnij go także, że wierzysz iż sobie z tą sytuacją świetnie poradzi.

Bądźmy realistami – nie zawsze takie postępowanie pomaga od razu. Czasem na efekty trzeba poczekać dłużej. Wymaga to zmiany w nastawieniu pracownika i Twoich częstych zachęt, aby brał odpowiedzialność za swoją pracę. W końcu dostaje za nią wynagrodzenie, więc nie możesz wykonywać jej za niego.

Gdy już wstąpisz na trudną i wyboistą drogę odcinania pępowiny swoim pracownikom czekają Cię na niej różne meandry. Musisz wiedzieć, że jest to proces rozłożony w czasie i wymaga z Twojej strony konsekwencji. Czasem trzeba powiedzieć pracownikowi wprost, że prośby o akceptację jego działań odrywają Cię od pracy i zabierają Twój czas, który firma przeznaczyła na wykonywanie innych zadań. I przyjąć z godnością jego niezadowolenie, które na pewno się pojawi. W końcu nic tak nie boli jak odpowiedzialność i to, że nie ma kogo obwiniać w sytuacji niepowodzeń.

Dobra wiadomość jest taka, że jako szef wcale nie musisz tolerować takiej wygodnej postawy i w każdym momencie masz prawo, a wręcz obowiązek,  wykorzeniać ją i wprowadzić zasadę brania odpowiedzialności za swoją pracę.

Przeczytaj podobne wpisy:

Jaka jest twoja opinia?